Wrocław i Zalew Mietkowski

Przy okazji wizyty zakupowo-kulturalnej we Wrocławiu odwiedziliśmy parę miejsc, gdzie zimą mogą występować ciekawe gatunki ptaków. 

Kulturalnie wycieczka udana – we wrocławskim Starym Klasztorze zabrzmiał kubański jazz w wykonaniu The Cuban Latin Jazz. Jako niezapowiedziany i nieoczekiwany przez widzów gość specjalny wystąpił Jose Torres. Kiedyś już go na własne oczy widzieliśmy i na uszy własne słyszeliśmy – w ramach Krokus Jazz Festiwal wystąpił razem z grupą Q Ya Vy. Ciekawe kameralnie miejsce, nieduża sala, dobra muzyka – polecamy. 

A i samego Wrocławia by night dawno nie oglądaliśmy

Dla ptasiarzy Wrocław, ta nasza Wenecja Północy albo Petersburg Południa, jest bardzo dobrą miejscówką. Liczne wody płynące, stojące, dużo parków i terenów zielonych, ciepły jak na polskie warunki klimat z łagodnymi zimami zapraszają ptaki do zimowania.

Na pierwszym przypadkowym przystanku we Wrocławiu przy małym cieku wodnym widzę stadko mew i kaczek. Oczekuję nie wiadomo jakich gatunków, ale i tak wiem, że będą to tylko krzyżówki i śmieszki. A tymczasem niespodzianka: na małej wysepce z trzcin widzę kokoszkę! Takich cudów nawet na Stawach Rębiszowskich nie widziałem, a gdzie jak gdzie, kokoszki tam właśnie powinny być. Pierwsza moja obserwacja tego gatunku w tym roku –  dobry start! 

Następnego dnia o świcie idę na obchód odrzańskich wysp pomiędzy uniwersytetem a katedrą. Dzień się dopiero budzi, a Wrocław w sobotni ranek wygląda tak

 

Widzę liczne łabędzie, krukowate, wróble, mazurki i krzyżówki. I śmieszki

 

Z co ciekawszych gatunków widzę też stadko dzwońców i zimorodka – bez zdjęć niestety. Jest i kwiczoł, który daje się nadspodziewanie blisko podejść

A wśród śmieszek udaje mi się wypatrzeć mewę siwą – to ta duża z lewej

W drodze powrotnej do domu zbaczamy ze zwykłej trasy i zatrzymujemy się nad Zalewem Mietkowskim. Jest to zbiornik sztuczny powstały w wyniku spiętrzenia wód Bystrzycy. Do dziś wydobywa się stąd żwir 

Jest to jeden z najbogatszych ornitologicznie zbiorników w Polsce, gdzie zimę spędzają dziesiątki tysięcy ptaków nawet nie wiem ilu gatunków. Aby mieć jednak szansę to liczne ptactwo z brzegu nie tylko zauważyć, ale i oznaczyć z dokładnością do gatunku, potrzeba dobrej pogody i dobrej lunety. Ani jednego, ani drugiego niestety nie mamy.

Mimo to udaje mi się wypatrzeć przez lornetkę lub długi obiektyw kilka gatunków. Z powszechnych to nurogęsi, mewy (chyba śmieszki), mnóstwo krzyżówek i stadko czernic. Z niezwykłych dla mnie gatunków odnajduję nura rdzawoszyjego – to moja pierwsza obserwacja gatunku nie tylko w tym roku, ale i cały ptasiarskim życiu:  

Zwycięzcą dnia i chyba całego stycznia jest jednak szlachar, czyli tracz długodzioby. Jest to coraz rzadszy gatunek w Polsce. Do końca lat 90. był to ptak lęgowy w naszym kraju, choć jego liczebność już wtedy była skrajnie niska – doliczono się zaledwie 15 par. Teraz już lęgów nie stwierdza się w ogóle. Osobników zimujących jest oczywiście więcej, ale skupiają się one w pasie nadmorskim, a obserwacje śródlądowe są rzadkie – może kilkadziesiąt w skali roku, z tego część na Dolnym Śląsku. Moja dzisiejsza obserwacja szlachara jest drug w tym roku na całym Dolnym Śląsku.  Duma, duma, duma… 

Padający śnieg z deszczem i silny wiatr nie wszystkim przeszkadzały

Mam mieszane uczucia co do obserwacji ptasich na tak dużych akwenach. Z pewnością szansa spotkania dużej liczby gatunków w jednym miejscu jest znacznie większa niż w moich okolicach, bo warunki dla wielu gatunków ptaków – zwłaszcza w południowo-zachodniej części zalewu – są znakomite.

Ale też warunki do obserwacji są tam trudniejsze. Sama lornetka (nawet duża i ciężka x12) już nie wystarcza – spora odległość do ptaków wymaga lunety x50-60. Dzikość tego obszaru powoduje też, że dystans ucieczki ptaków jest znacznie większy niż na mniejszych zbiornikach, gdzie ptaki są bardziej z ludźmi oswojone i dają się podejść na odległość dobrego zdjęcia zoomem 100-400mm. No i w sezonie przelotów nad Zalew Mietkowski ściągają tłumy ptasiarzy, a latem turystów, płosząc ptaki. Pozostaje wypróbować to miejsce jeszcze raz zimą przy ładniejszej pogodzie. 

Wycieczka bez cienia wątpliwości udana – dużo spacerów po nowych ścieżkach i sześć nowych gatunków do listy rocznej. Stan licznika 57.