Na Stawach Rębiszowskich zaczyna się dziać

Zimą Stawy Rębiszowskie są ubogie w ptactwo. Żaliłem się już na to parę razy, bo to najbliższe mi tak złożone środowisko wodne, że i na piechotę zdarzało mi się tam chodzić. Gdyby tylko było po co. Niestety, tafla wody potrafi być zamarznięte przez długie tygodnie, co nie sprzyja wodnym ptakom. Parę dni temu jednak zaczął się w końcu ruch na stawach – pojawiło się zimujące u nas ptactwo wodne a także przylecieli już pierwszy długodystansowi migranci.  

Żurawie spędzają w okolicy całą zimę, więc ich spotkanie już żadną sensacją nie jest. Mimo to ich widok zawsze cieszy.

Pojedynczy osobnik na stołówce

Potem nadleciało kilka małych stad. Pewnie wracały już z dziennych żerowisk na nocleg  na polach między Gajówką a Młyńskiem.

Kilka razy przeszkodziliśmy czaplom białym, których dziś naliczyłem aż sześć. “Aż”, bo zwykle widywałem tu jedną lub dwie. Na Stawach Podgórzyńskich czy na Zalewie Witka widywałem ich po kilkadziesiąt. 

Ten osobnik dał się podejść dość blisko – wyszło z tego bardzo ładne zdjęcie, nie chwaląc się.

Tej czapli się wydawało, że jej w trzcinach nie widać.

Jeszcze dwa, trzy lata temu moje oko pewnie by z trudnością wychwyciło tak ukryte kaczki. 

Dziś i bez lornetki czy powiększonego na komputerze zdjęcia wiem, że to cyranki. Na wszelki wypadek zdjęcia w powiększeniu jednak oglądam zanim obserwacją taką wpiszę do bazy ornitho.pl

Para krakw

Na dole wiosna, wczesnym popołudniem było wręcz gorąco. W Karkonoszach byliśmy niewiele ponad tydzień temu i aż trudno uwierzyć, że tam ciągle sroga, choć słoneczna, zima.

Dwie pary perkozów dwuczubych pojawiło się na stawach i liczne, idące w dziesiątki, łyski.

Na jedynym spuszczonym stawie zawsze spodziewam się ujrzeć jakieś rzadsze przelotne gatunki: siewki czy bekasowate. I zawsze się rozczarowuję. Dziś po szlamie spacerowały tylko pliszki siwe i potrzosy, którym nawet zdjęcia nie zrobiłem. 

Krzyżówkom też już zdjęć nie robię, ale ten kontrastujący z otoczeniem samiec jakoś poruszył moją migawkę. 

Z ptaków pływających widziałem też perkozka, czernice, cyraneczkę, gągoły, gęgawy i łabędzie nieme – całkiem niezła menażeria.

A teraz deser. Nad Stawy Rębiszowskie przyleciały pierwsze błotniaki stawowe. Wiem o tym już od wczoraj, bo nie ja jeden wydeptuję tamtejsze ścieżki. Wczoraj w bazie ornitho.pl pojawiła się obserwacja pierwszego osobnika – dziś widziałem już pełną parę. Mam nadzieję, że jak w poprzednim roku, zbudują na stawach gniazdo i z sukcesem wyprowadzą lęg.

I wisienka na deserze – zdjęcie dnia!

Od początku roku polowałem na wąsatkę, bo w poprzednich latach parę razy udało mi się ją tu zobaczyć właśnie zimą, gdy żerowała na czubkach trzcin. W końcu dziś po raz pierwszy najpierw ją usłyszałem, a chwilę potem zobaczyłem. Pani wąsatka dała się długo fotografować. 

Wąsatka i błotniak to odpowiednio 108. i 109. gatunek w tym roku. 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.