Imago Silesiae

Mariusz Dworsatschek
IMAGO SILESIAE z kolekcji Tomasza Niewodniczańskiego

wyd.: Towarzystwo Przyjaciół Ossolineum, Wrocław 2002



Z wielu powodów bardzo ważne wydawnictwo..
Pierwszy - to sam właściciel kolekcji, której maleński jedynie fragment prezentowany jest w tym albumie. Dr. Tomasz Niewodniczański (ur. 25 września 1933 w Wilnie, zm. 3 stycznia 2010 w Bitburgu) był polskim fizykiem jądrowym (pracował w Instytucie Badań Jądrowych w Świerku), przedsiębiorcą (poprzez żonę Marię Luisę Simon zwiazał się z niemiecką rodziną browarników - właścicieli browaru w Bitburgu, którego przez kilka lat był dyrektorem finansowym), a przede wszystkim - .. oddajmy głos samemu dr. Niewodniczańskiemu:
Jestem kolekcjonerem od urodzenia. Jako uczeń zbierałem głównie znaczki pocztowe, później dawne pieniądze papierowe. Wszystko to było właściwie zabawą w kolekcjonerstwo. Dopiero wiele lat później, na początku lat siedemdziesiątych, po emigracji z Kraju, zacząłęm traktować kolekcjonerstwo bardziej poważnie - "zawodowo", co związane było niewątpliwie z faktem opuszczenia Ojczyzny, tęsknotą za nią, jak też i z dawnymi zainteresowaniami historią.
Dr Niewodniczański zgromadził kolekcję map ocenianą jako największy prywatny zbiór kartograficzny na świecie. Z czasem rozszerzył swoje zainteresowania o wszelkie Polonica , m.in rękopisy Mickiewicza. Polecam tę postać uwadze wszelkiej maści kolekcjonerów

Drugi powód to sam album opracowany na podstawie zbiorów dr. Niewodniczańskiego. Zawiera wiele unikatowych pozycji pokazujących nie tylko historię opisywanych ziem śląskich ale też wspaniale dokumentujących rozwój kartografii: od bardzo schematycznej mapy Münstera orientowanej w kierunku wschodnim (tzn. Odra płynie od prawej do lewej), przez precyzyjniejsze przeróbki mapy Helwiga (orientowane na pułudnie!), po szczegółowe mapy poszczególnych księstw śląskich i niektórych miast.

Trzeci i najważniejszy powód wyjątkowości tego wydawnictwa z punktu widzenia niniejszej witryny jest oczywiście wątek Przecznicki.
Na najstarszej publikowanej tu mapie (Sabastian Münster 1544r.) jest już Lwówek, zamki Gryf i Grodziec i... pustka między nimi i wokół niech. Zresztą nawet gdyby coś pomiędzy nimi już wtedy było, to skala mapy (1 : 1 000 000) nie pozwoliłaby na więcej szczegółów. To właśnie Sebastianowi Münsterowi zawdzięczamy pierwsze - ciągle bardzo niedokładne, wręcz wprowadzające w błąd - mapy regionalne Śląska.
Na kolejnej mapie Abrahama Orteliusa z 1603r., będącej przeróbką mapy Helwiga z 1561r., jest już Mirsk a w 1647r. na mapie Johannesa Jannsoniusa pojawia się Gierczyn oraz dwa znaczki oznaczające kopalnie na wschód od Gierczyna:

Imago Silesiae

Nie jest to dowód wprost, ale można chyba przyjąć, że skoro były tam kopalnie, to i osadnictwo - choćby w szczątkowej jeszcze formie - też już istniało.







Dowód wprost na mapie Gottfrieda Köhlera z 1715r. Nazwa wsi w brzmieniu Qreibach pojawia się już jako samodzielny byt obok wielu innych znanych nam do dzisiaj miejscowości. Mapa ta - choć znacznie dokładniejsza od wszystkich poprzednich - ciągle nie jest wolna od przekłamań: Przecznica wypada na niej pomiędzy Krobicą a Gierczynem a Krobica nie leży nad Kwisą:
Imago Silesiae