Miesiąc: Maj 2019

Sprzątnięte, nieco zmieszane

Frekwencja nie powaliła tym razem…. W szczytowym momencie było nas dziewięć osób, czyli ok . 2.5% populacji wsi. 

Dziękuję serdecznie Państwu Sołtysostwu z córeczką, Pani Jolancie, Panu Mariuszowi, Panu Zbigniewowi i Patrykowi! Bez Was nie dalibyśmy rady.

Udrożniliśmy kanał deszczowy wzdłuż drogi koło przystanku, wycięliśmy krzaki wokół wiaty rekreacyjnej, częściowo oczyściliśmy wysypisko śmieci poniżej kapliczki, skosiliśmy trawę i wycięliśmy gałęzie na terenie kapliczki, uprzątnęliśmy teren wokół krzyżówki w Radoszkowie. Kilka worków śmieci, trzy fury gałęzi…  Kupa roboty jak na tak skromny zespół.

Chciałoby się, by w następnym roku było nas więcej….

Kilka zdjęć w Galerii.

Szybki/Szybszy Internet

Mamy koniec drugiego dziesięciolecia XXI w. a szybki Internet jest ciągle luksusem. Nie dlatego, że kogoś stać nań czy nie, ale ze względu na brak infrastruktury technicznej. Podobnie ma się sprawa wodociągiem, drogą z przyzwoitą nawierzchnią etc. Jest to część zapóźnienia technologicznego powszechnego na terenach podgórskich Dolnego Śląska. Aż wstyd o tym mówić w 2019r… 

Choć wstyd powinno być władzom województwa z Marszałkiem Przybylskim na czele, bo największe środki na inwestycje strukturalne są w jego dyspozycji. Panuje nam już on drugą kadencję z takim samym rezultatem w zakresie wyrównywania poziomu życia pomiędzy bogatym Wrocławiem i Zagłębiem Miedziowym a biednym Pogórzem, jak za pierwszej kadencji. Czyli żadnym…

Z mojego, nie tak szybkiego Internetu, korzystam nie tylko ja, ale dzięki dodatkowej antenie zainstalowanej lata temu na moim dachu (i dach i prąd do zasilania rutera udostępniam za darmo), Internet ma parę innych domów, pewnie o tym nawet nie wiedząc. I nie jest to super szybki Internet – w porywach 10-20Mb/s, podczas gdy przyzwoita prędkość w naszych czasach to 100-600Mb/s. Dobrze by więc było, by jak najwięcej mieszkańców Przecznicy wypełniło krótki formularz na stronach Orange. Ja już to dziś zrobiłem i byłem pierwszy z naszej okolicy. Oby nie ostatni.

 

Muchołówka żałobna

Drugi raz naocznie i pierwszy raz poprzez obiektyw widziałem dziś muchołówkę żałobną (Ficedula hypoleuca). 

Drugi człon nazwy ma pewnie związek z ubarwieniem, bo niektóre samce są niemal całkowicie czarno-białe. Inna część samców i wszystkie samice są brunatno-białe. Druga hipoteza co do pochodzenia nazwy mówi o nieco żałobnym charakterze piosenki tej muchołówki. Może nie trafiłem akurat na tę frazę, ale dla mnie jej śpiew brzmiał radośnie. 

Ptak raczej nieliczny w Polsce, spotykany raczej na niżu i raczej w lesie. Jego obserwacja koło naszego domu do typowych więc nie należy. Być może zachęciła go obecność budki, bo do dziuplaków należy.

W kwietniu przylatuje do nas z Afryki, odlatuje już w sierpniu i wrześniu.

Gatunek w Polsce objęty ochroną ścisłą.

RDKL

Sporo jeszcze ta nasza przecznicka ziemia kryje skarbów, sadząc po nowo pojawiających się “odkrywkach” i zasłyszanych tu i ówdzie wiadomościach. Sam poszukiwaczem nie jestem, ale czasem dobrzy ludzie podrzucą co nieco. Polecam przy okazji blog Jelenia Skała.

Ostatnio wpadło w moje ręce bardzo ciekawe znalezisko wykopane na moim własnym gruncie przez zaprzyjaźnionego szperacza. Wytropione w miejscu, gdzie sam bym niczego nie szukał, bo z map wynika, że niczego tam nigdy nie było – może pole czy łąka…

Znaleziskiem tym była obrączka aluminiowa o średnicy mniej więcej ludzkich rozmiarów, czyli 18-20mm. Jej identyfikacja nie była trudna, bo napis wytłoczony na obwodzie szybko naprowadził na właściwy trop. 

Pełny napis idzie tak: RDKl 1938 AJ 5185 IV FR

 czyli Reichsbund Deutscher Kleintierzüchter, 1938 Jahr, Bezirk (Gebiet) AJ, nr 5185, IV Rassegeflügel Fachgruppe

co oznacza Związek Hodowców Drobnych Zwierząt Rzeszy Niemieckiej, rok 1938, Rejon AJ, nr 5185, Sekcja IV Ptactwa Rasowego. 

 

Tu się kończy mądrość Internetu. Nie wiem, jakie dokładnie ptactwo tę obrączkę nosiło – na gołębia czy kurę za duża, nie mogło być to również dzikie ptactwo.. Może jakieś gęsi czy bażanty hodowlane? Jakieś podpowiedzi? 

Radoszków

Kolejna seria kartek z szerszymi widokami wsi. Tym razem Radoszków, czyli górna część Przecznicy.

Cały wpis tutaj.

Bedford School

Sobota wieczór, deszczowo i wspaniały koncert Grzegorza Turnaua we wrocławskim NFMie. 

Trasa koncertowa promuje jego ostatni album Bedford School, który jest  wspomnieniem muzyki z jego – i naszej – młodości. Były Scarborough Fair Simona i Garfunkela, Full on the Hill The Beatles, Imagine oraz Jealous Guy Lennona, My Valentine McCartneya przeplatane własnymi kompozycjami (tytułowa Bedford School, klasyczne już Bracka i Naprawdę nie dzieje się nic) i utworami innych polskich twórców (np. Historia pewnej podróży Grechuty).

Turnauowi towarzyszyło kilkoro muzyków głównie z zespołu Shannon znanego z wykonywania muzyki celtyckiej – nietradycyjne instrumentarium i aranżacje dodały uroku i tak już pięknym utworom.

Bardzo ciekawa konferansjerka w wykonaniu autora, żywa reakcja publiczności wypełniająca całą – dużą przecież – salę… Miły wieczór. Polecam, jeśli Turnau ponownie będzie w pobliżu.

 

Mai się ogród

Tak kwitnie nasz orzech włoski. Drzewo wygląda ładnie , ale orzechy co roku ma paskudne. Mimo tego zbieramy je i karmimy nimi ptaki zimą. Taka sójka, dzięcioł czy orzechówka porywają lekko tylko potłuczone orzechy z karmnika w całości, natomiast sikorki dłubią cierpliwie na miejscu.

Nielicznie rosnące u nas tulipany mają teraz swoje 5 minut.

Sasanka piękna była, gdy kwitła, piękna jest i po przekwitnięciu.

Nos naszej bigielki to najbardziej zapracowana jej część, reszta jakby bardziej leniwa i za nosem ledwo nadążająca. 

 

 

 

 

Widziałem bigla cień. Na wyżle.

Nasz dom. Ładnie wygląda o każdej porze roku.

Powrót do kukułki

Kukułki tak krótko kwitną, że szkoda dnia bez wizyty u nich… Choć kukułka plamista jest często w Polsce występującym storczykiem, to konia z rzędem temu, kto faktycznie ją widział i potrafi odróżnić od innych podobnych jej kwiatów. Jest ich na znanym nam stanowisku około trzydziestu, ale jednocześnie kwitnie kilka. Za miesiąc nie będzie po nich śladu. 

Nazwa gatunkowa pochodzi chyba od plam na liściach, ale rysunek na warżce też ma plamki.

Niezapominajka. Ciekawe, że w paru innych – wszystkich mi znanych – językach ma tę samą nazwę: forget-me-not, незабудка (niezabudka), Vergissmeinnicht… Wspólnym łacińskim korzeniom tej koincydencji nazwy zawdzięczać nie możemy, bo po łacinie to Myosotis, czyli mysie uszko.

O czym to ludzkość miała nie zapomnieć we wszystkich językach?

Przetacznik ożankowy lub po ludowemu ptasie oczka. Ma ponoć tę cechę, że kwiaty codziennie rano otwiera bardzo punktualnie.

 

Jaskier – chyba rozłogowy.

Więcej zdjęć w Galerii.

Po sąsiedzku u koników

Na konie do sąsiadów poszliśmy sobie popatrzeć. Więcej zdjęć w Galerii.

A przy okazji…

Nasze dzikie storczyki zaczęły kwitnąć. To chyba kukułka plamista (Dactylorhiza maculata subsp. elodes (Griseb.) Soó) zwana również stoplamkiem. Dlaczego? Odpowiedź na zdjęciu obok. 

Pod ochroną! Więc nawet do zielnika nie zbieram.

Więcej zdjęć w Galerii.

W końcu i u nas kwitnie głóg. Na Równinie  Śląskiej kwitł już niemal miesiąc temu, w Kotlinie Mirskiej dwa tygodnie temu – o tyle później co roku przychodzi do nas wiosna.

W ciepłym wieczornym świetle obraz Tłoczyny sprawia jesienne wrażenie. Tylko soczysta łąka zdradza rzeczywistą porę roku.