Miesiąc: luty 2019

Przedwiośnie szaleje

Wydłużające się ocieplenie zimowe przeszło już definitywnie w przedwiośnie. Wybór zdjęć poniżej, więcej w Galerii.

Zimowe ciemierniki jeszcze się dobrze mają

Co miało uschnąć już uschło

I idzie nowe

Pierwsze owady się budzą. Pojedyncze pszczoły odwiedzają już pierwsze nektarujące kwiaty – proszę zwrócić uwagę na bogate obnóża pyłkowe

Jedna z licznej rodziny złotolitek, omalus aeneus. 

Psy na porannym spacerze

Bezptasie, czyli koniec ornitologicznej zimy

Bezptasiowo się zrobiło. Już nie zima, ptaków – chwilowo przynajmniej – dokarmiać nie trzeba, a nawet nie powinno się, więc przy karmniku pustki. Jeszcze nie wiosna, zatem wiosennych lokalnych migrantów bardzo niewielu: po jednym skowronku i gołębiu siniaku, kilka szpaków. Tylko szpaki i bogatki wykazują umiarkowane zainteresowanie budkami lęgowymi wokół domu. Dzienna liczba obserwowanych gatunków spadła poniżej dziesiątki.

Czyli ornitologiczne nudy w mojej części Przecznicy….

Nie wiem, czy coś takiego jak ornitologiczna zima istnieje w nauce, czy choćby w ptasiarstwie. Jeśli nie, to właśnie takie pojęcie na własne potrzeby wprowadzam. Definicja leci tak: zima ornitologiczna to czas pomiędzy ostatnią obserwacją dowolnego niezimującego na danym terenie gatunku a pierwszą obserwacją dowolnego niezimującego gatunku w nowym roku.

Tak zdefiniowana zima trwała na moim terenie obserwacyjnym (z grubsza pomiędzy domem a Tłoczyną) od 4 listopada 2018 roku do 16 lutego 2019. Niespecjalnie daty te przypominają kalendarzową, astronomiczną czy jakąkolwiek inną zimę.

Gatunki, których zniknięcie rozpoczęło ornitologiczną zimę, to rudzik (ostatnia obserwacja 3 listopada), kopciuszek (1/11) i gołąb grzywacz (26/10). Poprzedzająca je fala migracji miała miejsce w pierwszej połowie października, kiedy zniknęły z naszego krajobrazu pliszki (górska 13/10, siwa 8/10), pierwiosnek (8/10) i szpak (1/10).

Po tej stronie zimy, pierwszymi zwiastunami jej końca były skowronek, szpak i gołąb siniak – pojawiły się one w pierwszym ciepłym oknie pogodowym pomiędzy 17 a 20 lutego. Pierwszym był pojedynczy szpak-zwiadowca: 17 lutego rano siedział na wierzchołku jawora obserwując okolicę, po czym odwiedził budki wokół domu. Od tego dnia szpaki obserwuję już codziennie – od pojedynczej parki do małego stadka każdego dnia. 18 lutego pojawił się skowronek, 20 lutego – gołąb siniak.

Wszystkie te trzy ptaki to tylko lokalni migranci. Choć duże populacje tych gatunków odlatują na dłuższe dystanse na południe i zachód Europy, to coraz liczniej spotyka się je zimą również w Polsce. Myślę, że te ptasie nowalijki przyleciały do nas z obszarów Pogórza Izerskiego lub Niżu Śląskiego. Żadni to więc wielcy migranci – na tych prawdziwych lotników długodystansowych lecących do nas z obszaru Morza Śródziemnego lub z Afryki jeszcze musimy parę tygodni poczekać.

Tak więc zimę ornitologiczną uważam za zakończoną. Podsumowanie zimowych obserwacji w którymś z kolejnych odcinków. 

 

Lecą żurawie

Spory mróz w nocy i nad ranem nie zmienił naszych planów – jeszcze przed śniadaniem meldujemy się na Stawach Rębiszowskich.

A kto rano wstaje, temu… żurawie nad głową latają.

Najpierw było słychać ich klangor. Potem zobaczyliśmy parkę żurawi, a jeszcze po chwili kolejne cztery osobniki. Na stawach pewnie tylko nocują, by w ciągu dnia odlecieć na polne żerowiska pod Lwówkiem.

Nie byliśmy dziś pierwsi…

 

 

 

 

 

Pogoda i światło sprzyjały zdjęciom

 

 

 

Były też i łąbędzie nieme. Poprzednim razem widzieliśmy jedną parę, dziś były dwie.

A to już pod domem – szron obsiadł ciemierniki. 

Pięknie nam kwitły przez całą zimę.

Pierwsze kwiaty

Przedwiośnie nadeszło. 

A wiadomo to z stąd, że zaczynają kwitnąć przebiśniegi będące fenologicznym wskaźnikiem przechodzenia zimy w wiosnę. Na razie te ogrodowe. 

W lesie i na łąkach kwitnie już leszczyna i wierzba iwa. Choć ich kotki nie przypominają kwiatów, to nektarując, stanowią pierwsze pożytki dla wcześnie wybudzonych owadów. Widziałem już na oblotach pierwsze pszczoły (nie wiem, czy dzikie, czy pasieczne), dla których jedynym pożywieniem w tej chwili są właśnie kotki  leszczyn i wierzb.

Rusałka wierzbowiec

Pierwszy motyl tej stronie zimy. Nie licząc tych wypłoszonych z kuchni ogrodowej podczas wędzenia. 

Pospolity motyl z rodziny rusałkowatych. Rusałka wierzbowiec (Nymphalis polychloros) zimuje w postaci imago. Wyższe temperatury obudziły tego osobnika i zachęciły do lotu, ale to może być falstart. Pożytków jeszcze nie ma, mrozy i śnieg jeszcze pewnie wrócą. 

Potrzeszcz i skowronek

W weekend pojawiło się na łące małe stadko potrzeszczów (Emberiza calandra). Są to ptaki osiadłe, więc żaden to zwiastun wiosny, ale zimą ich u nas nie widziałem. Może więc korzystając z chwilowego ocieplenia postanowiły przelecieć się w nasze góry…

Ptak z rodziny trznadlowatych i do trznadla jest podobny, choć nieco większy i bez żółtych elementów. Samiec potrzeszcza też lubi usiąść na czubku drzewa i długo śpiewać tę samą melodię.

No i na łące między wsią z Mrożynką widziałem dziś pierwszego tej wiosny skowronka! Bez zdjęcia niestety…

 

Wiosenne okno pogodowe

Ptaki już coś wiedzą…  – nadchodzi koniec ptasiej zimy. To jeszcze nie wiosna astronomiczna, śnieg i mróz zapewne wkrótce wrócą, ale z punktu widzenia obserwatora ptaków weszliśmy już w nowy sezon. Po czym to poznać..?

– Stada kruków rozbiły się na pojedyncze pary. Nie widać tego, ale one wypatrują miejsc na budowę gniazd, a może nawet już je budują. 

– Dziś pojawił się pierwszy szpak w tym roku. Szpaki zniknęły jesienią, odlatując na zachód i południe Europy. Tylko nieliczne osobniki decydują się co roku zimować w Polsce, trzymając się miast na niżu. Ciekawe skąd przyleciał ten pojedynczy zaobserwowany dziś osobnik..? Spędził poranek na penetrowaniu wszystkich budek wokół domu i odleciał.

– Zimujące u nas ptaki zmieniają swój śpiew – w miejsce krótkich ćwierknięć coraz częściej słychać dłuższe melodie. 

A więc nieodwołalnie zaczął się nowy okres obserwacyjny – do zimujących u nas ptaków zaczną wkrótce dołączać coraz to nowe gatunki.

Wykorzystując wiosenną pogodę, wybraliśmy się do Pilchowic poniżej zapory. To raj dla ptactwa wodnego – oprócz oczywistych krzyżówek (ponad setka na odcinku między zaporą a mostem w Pilchowicach) widzieliśmy nurogęsi, perkozki, zimorodka, pluszcze, czaple siwe. Udało się je nawet sfotografować – zapraszam do Galerii.

Grubodziób

Grubodziób (Coccothraustes coccothraustes) – największy z naszych łuszczaków,  najbardziej kolorowy, z największym proporcjonalnie dziobem – stąd i jego polska nazwa gatunkowa. Widziałem go tylko kilka razy w życiu, dzisiaj po raz drugi w Przecznicy. Z aparatem pod ręką.

Mieszkaniec lasów liściastych, preferuje raczej niż niż wyż, koło człowieka pojawia się raczej zimą… – stąd dość rzadkie jego obserwacje, choć jest ptakiem dość licznym, jego populację w Polsce ocenia się na poand 300 tysięcy par.

Z wyglądu laikowi może przypominać kuzynkę ziębę ze względu na podobne dominujące kolory. Jest jednak od niej poand dwa razy cięższy. Nie do pomylenia z jakimkolwiek innym ptakiem jest również jego olbrzymi dziób stanowiący znaczą część głowy ptaka.

Jego łacińska nazwa oznacza kruszący kokosy. Z braku kokosów w Przecznicy kruszy z łatwością pestki czereśni czy śliwek a także bukiew, którą uwielbia. Co ciekawe, upolowawszy czereśnię, odrzuca miąższ, kruszy pestkę (wywierając nacisk 70kg)  i zjada tylko wewnętrzne nasionko.